Kilka oczek dla spokoju – dlaczego warto sięgnąć po druty i szydełko

Osoba robiąca na drutach

Jeszcze do niedawna robienie na drutach kojarzyło się głównie z babcinym fotelem, koszem pełnym włóczek i ciepłym swetrem na zimę. Tymczasem artykuł „The Health Benefits of Knitting” („Korzyści zdrowotne płynące z robienia na drutach”) opublikowany w „The New York Times” pokazuje, że dzierganie to znacznie więcej niż tylko sposób na stworzenie czapki czy szalika. To aktywność, która może poprawiać samopoczucie, wyciszać i pomagać radzić sobie ze stresem.

Autorka tekstu, Jane E. Brody, przywołuje wyniki badań i wypowiedzi specjalistów, którzy podkreślają, że rytmiczne przerabianie oczek działa podobnie jak medytacja, a po przekroczeniu początkowej krzywej uczenia się, robienie na drutach i szydełkowanie może obniżyć tętno i ciśnienie krwi oraz obniżyć szkodliwy poziom kortyzolu (hormonu stresu). Wielu dziergających mówi wręcz, że robienie na drutach pozwala im osiągnąć stan głębokiego spokoju. Trudno się z tym nie zgodzić. Wystarczy kilka rzędów ściegiem podstawowym na drutach czy kilka słupków na szydełku i powtarzający się raport wzoru, aby myśli zaczęły zwalniać, a codzienne problemy na chwilę zeszły na drugi plan.

Jane E. Brody wskazuje również, że robienie na drutach daje poczucie spokoju i szczęścia - i rzeczywiście, każdy, kto choć raz obserwował, jak z pojedynczej nitki powoli wyłania się gotowa robótka, doskonale rozumie to uczucie. Dzierganie uczy cierpliwości i pokazuje, że nawet gdy zgubimy oczko, pomylimy schemat albo będziemy musieli spruć kilka rzędów, wszystko można naprawić i zacząć jeszcze raz.

Bardzo poruszające są również komentarze pozostawione pod artykułem. Wielu czytelników potwierdza własnym doświadczeniem to, o czym pisze Jane E. Brody. Jedna z osób przyznała, że robienie na drutach daje jej „coś, na co czeka każdego dnia”. Ktoś inny napisał, że dzierganie jest „kojące, uspokajające i daje ogromną satysfakcję”. Pojawiły się także komentarze osób zmagających się z lękiem, depresją czy trudnymi życiowymi doświadczeniami. Wspólnym mianownikiem ich wypowiedzi było to, że druty i włóczka pomagają odzyskać poczucie równowagi i sprawczości.

Jedna z komentujących osób w punkt podsumowuje proces dziergania, a mianowicie, że podczas robienia na drutach człowiek widzi efekty swojej pracy niemal z każdym kolejnym rzędem. W codziennym życiu często czekamy miesiącami lub latami na rezultaty naszych wysiłków, a tutaj już po kilkudziesięciu przerobionych oczkach możemy zobaczyć, że powstaje coś nowego i pięknego. To daje poczucie sensu i buduje wiarę we własne możliwości.

Artykuł pokazuje również, że dzierganie nie jest zajęciem zarezerwowanym dla określonej grupy wiekowej. Po druty sięgają ludzie młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, osoby aktywne zawodowo i emeryci. Łączy ich jedno – potrzeba zatrzymania się na chwilę i znalezienia przestrzeni tylko dla siebie. A w tym wszystkim najbardziej ekscytujące są informacje, że coraz intensywniej prowadzone badania osób dziergających wskazują, że rękodzieło takie jak robienie na drutach i szydełkowanie może pomóc w opóźnieniu spadku funkcji mózgu wraz z wiekiem.

Dlatego, jeśli żyjesz w ciągłym biegu, masz wrażenie, że obowiązki nie pozwalają Ci odetchnąć, a stres stał się codziennym towarzyszem, być może warto spróbować czegoś zupełnie prostego. Nie trzeba od razu porywać się na ażurowy sweter czy skomplikowany żakard (najbardziej kojarzący się z norweskimi swetrami). Wystarczy nabrać pierwsze oczka, przerobić kilka rzędów i pozwolić, by rytmiczny stukot drutów zrobił swoje. Być może właśnie między jednym oczkiem a drugim kryje się chwila spokoju, której tak bardzo dziś potrzebujemy.

Pełny artykuł można przeczytać tutaj: The Health Benefits of Knitting - NYTimes.